niedziela, 25 września 2016

Dzień 12. Skoczek szuka żony.

Ty idioto narciarski,
czasem serio nie mam już do was siły. Nic nie można robić czytając wiadomości od Ciebie. Ani jeść, bo szybko się zadławię, ani sprzątać, bo odkurzacz czy talerz też coś kosztują, ani nawet się upić porządnie. Przecież samo wyobrażenie sobie Severina powoduje, iż człowiek wątpi we własną trzeźwość. Osiągnęłam szczyt wytrzymałości (choć pewnie piszę Ci to w każdym liście) i skończy się tak, że to Ty będziesz ratował mnie, a nie ja Ciebie. Nie masz ani grama litości dla mojej wątroby, serca, nerek czy tam płuc.
I ogólnie bardzo Cię kocham. Tych psycholi z Deutchlandu w zasadzie też.

Ale mam napisać coś mądrego. Więc ja wiem, często truję, że dzieci trzeba kochać, bo kiedyś będziesz miał własne, z tym że... Ćwicz może te instynkty bez żyrafy w roli super niani, co? Przecież przylezą z tymi swoimi ziółkami, które robią z ludzi Rysia i nieszczęście gotowe. A do tego musimy dodać same urocze dołeczki i ich wieczne niewyżycie. Serio, niech oni odpokutują jazdę na gapę w jakiś inny sposób. Na przykład podlewając kaktusy. Raz na miesiąc może sobie przypomną, że trzeba to zrobić. Albo i nie przypomną, ale zrobią to przypadkiem, nie zakręcając wody w kranie.
Nasz wielbiciel mydła powiedziałby w końcu, że liczą się dobre intencje. (Co prawda Simi uzupełniłby to pewnie o powiedzonko, iż nimi to jest piekło wybrukowane. Ale gdyby on decydował kto ma iść do piekła, to niebo by było puste jak móżdzek Wellisia, więc się nim nie przejmujemy)...

Tylko skoro już poruszyłam kwestię dziecięcia przerośniętego, to czy ja dobrze rozumiem, że król oddał Hayboeckowi twoją rolę nadwornej opiekunki? Biedny chłopak. Jakby Kraft i Diethart u boku mu nie wystarczali. Ale właściwie pociesz Andiego... Bo nawet jakby on faktycznie pił ten szampon nałogowo, to i tak bardzo mu to nie zaszkodzi. Odżywianie się kosmetykami to skrajnie nieszkodliwa i łagodna dewiacja. Jak na skoczka narciarskiego...
Całusy od Mag
PS. Wykrakałam. Sevi w babskim stroju kąpielowym to nic. Dziś przyśniła mi się owa nieudolna 'kopia' Rysia, pływająca ze mną w Morzu Śródziemnym. Tak się kończy mieszanka legend o herbatkach Freunda z fantazjowaniem na temat Kudłatego. Wolałabym już towarzystwo stada rekinów ludojadów niż tą upierdliwą wiewiórkę.
PS2 Niech Ammann przekaże to wszystkim skocznym hotkom. Zapewni Freitagowi tym samym celibat do końca życia...

~~***~~

Maggy kochana❤️,
kto by pomyślał, że Tobie się Freitag żyjący w celibacie marzy. Nauczyłem się już, że ludzie lubią mnie zaskakiwać, ale najczęściej jednak nie byli to ludzie tylko Wank. Muszę mu przekazać, że właśnie go pobiłaś. No. Tyle w temacie.

Ale skoro potrzebujesz reanimacji, to niech on odstawi lepiej te śluby czystości na potem, bo ja wolę to zrzucić na niego. Nigdy nie lubiłem szkolnych lekcji z pierwszej pomocy. Kazali się nam zawsze kłaść na takich śmierdzących kocach z piwnicy. Pamiętam do dziś, że wszystkie były różowe niczym mieszanka szminek na policzku twojej wymarzonej, (przyszłej) cnotki. Kojarzyło mi się to w linii prostej z grzybicą i nigdy nie potrafiłem się skupić. W dodatku musieliśmy dmuchać w plastikowo-gumowy manekin, który wyglądał jak trup pomieszany z kaczką.  Usilnie próbowałem ogarnąć po co reanimować kaczki. Przecież je i tak się potem przerabia na pasztet.
W końcu powiedziałem mamie, że jak nie zwolni mnie z tych zajęć to nie będę jadł jajecznicy na śniadanie, co równało się w mojej chłopięcej wyobraźni strajkowi głodowemu. Dziś bym po prostu pogroził, że wypiję szampon. Ale wówczas w moim życiu nie było mentorów typu Sevik.

Ostrzegałem Cię, iż siedzi mi w głowie wiele traum z dzieciństwa.

Oczywiście nie pomyśl sobie siostrzyczko, że Ty masz dla mnie cokolwiek wspólnego z kaczkami. Z tym, że Rysio posiada zapewne lepsze pierwsze skojarzenia z kontaktem usta-usta niż spleśniała piwnica w Zakopanem, więc z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych oddam mu, tą ewentualną robotę, sobie pozostawiając gadanie z Tobą o życiu. Może być?
Widzisz. Ty się bulwersujesz, że nie umiem znaleźć kobiety. A po prostu nie ma w życiu większego pecha, niż ten mój.

No. Robię postępy. Zwierzam Ci się. Z najintymniejszych sekretów. Tylko nie mów o tym Simonowi podczas Pucharu, bo on jest gotów odnaleźć te koce choćby na wysypisku, żeby zniszczyć mój światopogląd do końca.
Więc już może przejdźmy do Szwajcarii, bo coś grobowo się zrobiło.

Pan i władca przystał łaskawie na pomysł niemieckiej trójcy, dotyczący karnej pracy z maluchami. Ponieważ żadne matki z ogłoszeń nie były jednak zainteresowane szwabską działalnością charytatywną, załatwił nam kilkudniową opiekę nad czteroletnim synkiem swoich krewnych. Wmówił im, (powołując się na cały swój honor i majestat), że Kudłate kończy właśnie studia pedagogiczne i piszę pracę magisterską na temat reakcji dzieci w wieku przedszkolnym na zabawę w Babę Jagę. Severin miał być promotorem owej ważnej pozycji naukowej, a Wank czuwającym nad projektem biegłym psychiatrą.
Istnieją dwie opcje, albo wszyscy Szwajcarzy to debile i rodzice tej biednej ofiary w to uwierzyli, albo Simon wypędził ich na wakacje za pomocą swojego koronnego atrybutu. Tak czy siak Freitag ze wściekłości cały zsiniał. Stwierdził, że żadna laska nie umówi się z gościem, który biegał po mieszkaniu z miotłą między nogami i że on woli już patrzeć na Krafta przez bity tydzień
Nagle chyba okazało się, że pozostanie na placu zabaw z tą pomyłką ewolucyjną, (ja nie obrażam ludzi tylko cytuję twojego ulubieńca) oraz Pieszczoszkiem, stanowiło najmilszy, a nie zmuszający do desperackiego picia szamponu, punkt programu.

Ale było już za późno. Właziliśmy do przestronnego apartamentu na trzecim piętrze wieżowca.
- Jasna cholera  - westchnął Richi, złowrogo spoglądając w stronę Sevika - przyszłej zimy stawiam cały mój majątek na Prevca. Może i jest słoweńską żmiją plującą, ale przynajmniej nie dokarmia żadnych upośledzonych gryzoni moim kosztem.
- Nie możesz mi tego zrobić - blondyn drżąc wypuścił z rąk swój najnowszy scenariusz 'Romea i Julii' (oczywiście po raz kolejny tytułowe role grają Roman Koudelka oraz Jan Matura, poboczne zaś skoczkowie bułgarscy (w całej liczbie jednego) oraz włoscy, plus kilku Kazachów. Jeżeli by Cię to interesowało, stuprocentowo identyczną obsadę, można znaleźć w jego wersji  kilku oper włoskich, a także pisanego wierszem Kubusia Puchatka, w którym głównym problemem zwierzątek jest pielęgnowana latami i przeradzająca się w obsesję niechęć do Kłapouchego, usprawiedliwiona strachem przed jego urywającym się wiecznie ogonem.
Ja serio nie wnikam. Nie mam natomiast pretensji do Welliśka o tępotę, gdy pomyślę sobie, iż od wielu lat słucha takich rzeczy na dobranoc).

Mogę złożyć przysięgę na wszystkie racice Dietharta, że robię się przy Tobie zbyt empatyczny.

W każdym razie Simona nie wzruszyło, iż poczciwy, dobry wkładkożuj płacze szczerze, słysząc z ust przyjaciela o strasznym wrogu, który omal nie przerobił go w Soczi na filet. Wszedł do środka, pogroził biednemu dzieciakowi, że ma grzecznie rysować tłuczki, bo inaczej będzie wyglądać jak Wank, po czym zostawił go z nami. Dodam, iż udając się do sąsiedniego pomieszczenia, aby rozpisać regulamin konkursu na ministra rolnictwa swojego królestwa.

Przez chwilę była cisza. Posadziliśmy dziecko na stole w salonie i poszliśmy poszukać jakieś kiełbasy.
- Mógłbym być taką nianią do końca życia - zaczął nieśmiało Wanki, próbując jednocześnie nieudolnie otworzyć pudełko z salami - ale tym nie zmienię tego co zrobiliśmy biednym Autom.
- Musimy Ci znaleźć kobietę - wszedł mu
w słowo Rysiu - przecież to się robi nie do zniesienia. Chcesz dbać o nich, to kupmy Hayboeckowi całą wannę tego szamponu i proroctwu severińskiemu stanie się zadość.
- A na cholerę znowu szampon, jak można pastę do zębów - włączył się do dyskusji blondyn - pasta ma fluor, przynajmniej kły od tego rosną.
- Chcesz zrobić hienę z człowieka? To już lepiej zmieńmy jakoś Didlowi nazwisko na Świnia.
- Ale jak?
- Gdyby był laską to, nie byłoby problemu. A tak to...
- Zawsze w sumie może przejąć po żonie,  pod jakimś dziwnym pretekstem. Tylko gdzie my znajdziemy dziewczynę, która nazywa się Prosię?
- Kurde, przecież to jest Austria. Tam się wszystko toleruje, babki z brodą pomniki mają. Zresztą nie musi być konkretnie Prosię. Pasuje też Świński Ryj, Świński Ogon, Chlew, Koryto, Warchlak, Racice... Mam wymieniać dalej?
- One mają, a ja nie - podsumował Sevi.
- Racice?
- Nie, pomnik.
- To zapuść brodę. Może włosy też rosną od tego flaka z pasty?
- Fluoru, idiotyczna żyrafo. Flaka to Ty masz na brzuchu. A teraz będziecie łaskawi chwilę mi nie przeszkadzać?

Zapomniałem Ci dodać, iż Freund zaczął właśnie tłumaczyć na szwabski Pana Tadeusza. Nie zna co prawda ani jednego słowa po polsku, (poza zdaniami 'czy znajdę w pani pokoju, bądź łazience ubranie Richarda, bo musimy już wracać do Niemiec', oraz 'przepraszam za tych debili, ale na trzeźwo są jeszcze głupsi' ) jednak stwierdził, iż po prostu czuje wewnętrznie o czym opowiada ta wielka epopeja.
Usiadł więc do biurka. Wank otworzył książkę telefoniczną i zaczął szukać Diethartowi kobity, a Rysieniek poszedł po piwo.
I w sumie wszystko było super. Pomijając, że okazało się, iż nagle w mieszkaniu nie ma tego dziecka...

Wybuchła panika. Zaczęliśmy biegać po mieszkaniu, a potem zeszliśmy na dół, czekając jeszcze na Andreasa, który darł się, że nie sprawdziliśmy w doniczkach. W końcu malucha na jakiejś ławce odszukał Severin. Był z siebie niebywale dumny. Czule zawinął chłopca w koc (aby nie doznał hipotermii - choć na polu było jakieś trzydzieści stopni) i wrócił do nas, cały w skowronkach.
- Filozofia załatwiła problem - mruknął - a wracając do tematu...
- Zgłośmy to prosie do 'Rolnik Szuka Żony' - przerwał mu kudłacz - tam można spotkać różne wariatki. Albo jeszcze lepiej, zorganizujemy własną edycję i wyswatamy całe to austriackie nieszczęście. I Wanka. I Wellisiątko.
- Mamy okłamywać naiwne dziewice? Nieładnie jest...
- To zmienimy nazwę na 'Wieśniak Szuka Frajerki'. Poza tym kto Ci powiedział, że kandydatki...
- Albo na 'Świnia Szuka Krowy'. Błagam Cię Richard, pomaluj wszystkie kosze na śmieci na osiedlu w 'XD', jak potrzebujesz się podniecić czymś nowym.
- Ale patrz Sevciu. Znowu będziemy przyjaciółmi. Idealny duet prowadzący. Mix jakości z ilością. Ty będziesz im paplał, że małżeństwo to połączenie dusz, ja dam kilka praktycznych rad na noc poślubną typu 'zgaście światło'.
- Po co...?
- Rozwody kosztują. Poza tym wiesz, nie można naruszać tej niezniszczalnej więzi, przysięgi metafizycznej i... Yyy, cholera no nie umiałbym być Tobą.
- Sam nie wiem - wizja zaprowadzenia pokoju skłoniła Rudego, do hipotetycznego poświęcenia kilku kobiecych losów - a wybaczysz mi tego Krafta?
- Jest Ci odpuszczony na wieki wieków, bracie - przysiągł Kudłacz z ręką na sercu - kurde pomyśl ile my zarobimy. Będziemy wchodzić z transmisją, jak Hofer zacznie latać z tą swoją krótkofalówką i nudzić, że wieje wiatr. Nikt już nie powie, że skoki są denne. A jakby co to randki mogą się odbywać na rozbiegu w Kussamo. Tam tak napieprza śniegiem, że nic nie będzie widać.
- A żeby ludzie w tych momentach przed telewizorami nie marudzili, to ja będę czytał poezję do mikrofonu.
- To jeszcze przedyskutujemy. Najpierw musimy wrócić szybko do domu i oglądnąć wszystkie poprzednie edycje.

Chłopcy chcieli zgarnąć po drodze Michaela i Wellingę (bez wiewiórki), więc udaliśmy się z powrotem na plac zabaw. Wszystkich zdziwiło, że Kruszynka wyglądała tak dobrze. Siedziała sobie zachwycona na drewnianym samochodziku i zajadała ogórki kiszone.  Ale w sumie jeszcze bardziej podejrzana niż ten fakt była mina Hayboecka. Plus jego spojrzenie w naszą stronę. A konkretnie w stronę Sevcia.
- Czy wy nie chwaliliście się przypadkiem, że opiekujecie się synkiem krewnych Simona?
- No opiekujemy się - szwabskie trio jednocześnie wskazało na dziecko, które wystawiło właśnie głowę spod koca - czego Ty chcesz człowieku? Całe, zdrowe, je sobie lizaka. Ma głowę, ręce, nogi...
- On po prostu myśli, że skoro spędził dzień z naszym cielakiem, to zabierze nam tytuł Super Niani. Ale nigdy tego nie zrobi. Bo nas jest trzech. A w kupie siła... - Rysiu przerwał, a malujący się od dłuższego czasu na jego twarzy entuzjazm, zaczął parować, w formie małych obłoczków, w kształcie 'xD' - ja pieprzę Freund. Przepowiadałem, że ten twój platonizm, nas kiedyś wszystkich pozabija.
Wielki myśliciel spojrzał pytająco w stronę Wanka, ale jako, iż wielkolud też nic nie rozumiał, zdecydował się otworzyć usta.
- Zgubiliśmy jakiegoś przedszkolaka. Kazaliście mi więc znaleźć jakiegoś przedszkolaka i wziąć go na ręce, a ja to zrobiłem. Mówcie o co wam teraz chodzi, bo naruszacie po raz kolejny kruchą psychikę Andreasa.
- No dobrze - westchnął Austriak - to jest dziewczynka głąby.

I tak wielka trójka, przegrała nawet konkurs na opiekunkę.
A my wszyscy musieliśmy oddać jedno dziecko. Jednocześnie szukając drugiego.

Trzymaj się Maggy.
PS. Ale z swojego show Richard nie zrezygnował. Chyba szykuje się następne nieszczęście.
PS2. To się już robi nudne.
______________________________________

Bo do zimy dwa miesiące, a ja tęsknię bardzo.
Ktoś to jeszcze 'czyta' ?
Ale ogarnęłam, że to będzie miało 20 odcinków. I jak to skończę, jeśli to skończę.

Wstyd i hańba.
A czy napiszę jeszcze kiedyś coś poważnego to nie wiem.

3 komentarze:

  1. Tęsknię za Twoim pisaniem, wiesz? Nawet krótki rozdział cyrku wyostrza tą tęsknotę. W końcu za wariantami też zdążyłam się stęsknić.
    Co gorsza, choć raczej to lepiej, oduczyłam się komentować. Ale spróbuję.
    Maggie nadal ma jakieś upośledzone sny, zaczynam się jej bać. W końcu ona zna ich tylko z listów i takie to ma oddziaływania... no no.
    Młodzieńcze traumy Macieja są z lekka dziwne i niepokojące, no ale cóż. Tak to bywa w polskich szkołach, że większość rzeczy jest obleśna i stara.
    No ale porównanie manekina do kaczki i wmieszanie w to pasztetu... to już wyższa matematyka.
    No ale to i tak nic skoro Wank miał odgrywać biegłego psychiatrę... to mnie naprawdę rozwaliło. 
    Poezji Severina czy tam dramatopisarstwa chyba lepiej nie komentować. To niebezpieczne dla otoczenia może być. W sumie już jest, wystarczy na Wellisia spojrzeć.
    Cudowne nianie, które zgubiły dziecko i jeszcze ukradł inne przeciwnej płci. Tylko oni mogli coś takiego odpieprzyć.
    I to dlaczego? Tylko dlatego, że byli zajęci wymyślaniem ambitnego programu telewizyjnego.
    Z nimi nie da się nudzić.
    Kooocham.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ups. A więc jednak skakajce nie osiągnęły jeszcze levelu Super Niani, skoro dziewczynki od chłopca nie rozróżniają. Może panowie skapnęliby się, gdyby przyszło do zmiany pieluchy. Ale na to, że trzeba ją zmienić pewnie też by nie wpadli. Więc ogólnie marne szanse. Cóż, nie każdy musi być błyskotliwy aż w takim stopniu, żeby odróżniać bobo chłopca od bobo dziewczynki.
    Zawsze, zawsze zachwycam się, że to jest tak cudownie absurdalne XD i zawsze zachwycam się Wielkim Władcą Simonem Ammannem, nawet jeśli jest o nim dosłownie jedno zdanie. Ale jego siła, moc i potęga biją nawet z takiej krótkiej wzmianki.
    Wiesz co? Cieszę się bardzo, że napisałaś ten rozdział. Wiadomo, jaka jest formuła tego opowiadania, że śmieszkowanie, że totalne jaja i puszczenie wodzy fantazji. Ale ostatnio wspominałaś kilka razy, że skończyłaś z pisaniem, że to już nie dla Ciebie. A tu proszę :3
    Nie wiesz, czy napiszesz jeszcze coś poważnego? Cóż, ja tak sobie myślę (i mam nadzieję), że napiszesz. Bo my czekamy, wiesz?
    A tak w ogóle to nie wiem czemu, ale zatęskniłam strasznie za skokami po tym rozdziale. Znaczy się ogólnie tęsknię okropnie, ale teraz jeszcze bardziej. Więc czekam. I na zimę, i na Twoje pisanie.
    Buziak! :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć;)
    Bywasz tu jeszcze? Bo zamierzałam czytać, ale jeśli opuściłaś tego bloga to nie będę zaczynać, bo trochę szkoda czasu. Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń